Forum Kibiców Lecha Poznań: Historia Wielkopolski - Forum Kibiców Lecha Poznań

Skocz do zawartości

Forum Kibiców Lecha Poznań używa plików cookie i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, statystyk. Aby wyłączyć to powiadomienie, kliknij przycisk:    Zamknij
Zamknij
  • 9 stron +
  • « Pierwsza
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Historia Wielkopolski nasze korzenie, tradycja, tożsamość.

#61 Użytkownik nie jest zalogowany   ede 

  • Fanatyk
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 08.02.2008
  • Skąd:Poznań

Napisano 19.09.2009 - 12:26

Wyświetl postUżytkownik prezes1987 dnia 6.09.2009, 22:04 napisał

Jak dziś pamiętam, że pierwszy temat w trzeciej klasie gimnazjum brzmiał "Polityka morska Stefana Batorego". Może to pan od historii tak się nie wyrabiał, w każdym razie na pewno przeznaczyliśmy więcej niż dwa lata na pozostałe 900 lat polskiej historii (tj. oprócz XIX w.).

Pisząc 3 klasa szkoły średniej miałem namyśli 3 klasę liceum sprzed reformy, gdy nie było jeszcze gimnazjów. Problem tkwi w proporcjach nauczania o zaborach. Moim zdaniem powinno to zająć max. 15-20% czasu przedmiotu, koncentrując się na próbie zrozumienia powodów przez które straciliśmy niepodległość. Można by też pokazać różnice w organizacji nieudanych powstań na wschodzie a tych z Wielkopolski czy Śląska (nie wszystkie były zwycięskie, ale bilans dodatni jest po naszej stronie).

#62 Guest_dojczu_7_*

  • Grupa: Guests

Napisano 19.09.2009 - 14:11

Również wydaje się mi, że zbyt dużo czasu poświęcamy na wałkowanie czegoś co nie jest tak istotne, przeciętna osoba uczy się przedmiotu historii tylko po to bo jest w programie nauczania, mało kto chce mieć z nią coś więcej wspólnego (np: na maturze, studiach ). Skupianie się na wartościach nam bliższych -historia danego regionu, niekoniecznie tylko Wielkopolski ukształtowało by w wielu poczucie patriotyzmu lokalnego co w sumie jest coraz mniej zauważalne. Osobiście za mało czasu nauczania poświęca się na historię nowożytną, która jest nam mimo wszystko bliższa. Mówi się, że historia jest nudna, w sumie mało kogo obchodzi co kryje się pod wydarzeniami , które go zupełnie nie dotyczą( np: pokój w Augsburgu :) ) , inaczej jest gdy mówimy o wydarzeniach po, których odczuwamy dumę, ciekawość poczucie przynależności - czas wojen, próby odzyskania niepodległości.

#63 Użytkownik nie jest zalogowany   Kolejorz_ZG 

  • Użytkownik
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 17.05.2005

Napisano 20.09.2009 - 09:32

Wyświetl postUżytkownik ede dnia 19.09.2009, 13:26 napisał

Pisząc 3 klasa szkoły średniej miałem namyśli 3 klasę liceum sprzed reformy, gdy nie było jeszcze gimnazjów. Problem tkwi w proporcjach nauczania o zaborach. Moim zdaniem powinno to zająć max. 15-20% czasu przedmiotu, koncentrując się na próbie zrozumienia powodów przez które straciliśmy niepodległość. Można by też pokazać różnice w organizacji nieudanych powstań na wschodzie a tych z Wielkopolski czy Śląska (nie wszystkie były zwycięskie, ale bilans dodatni jest po naszej stronie).


To powinno być mocno podkreślane, zwłaszcza że nazewnictwo ziem polskich w trakcie zaborów jest dla Polski niekorzystne. Użycie nazwy "Królestwo Polskie" w odniesieniu do fragmentu zaboru rosyjskiego powoduje mylne wrażenie, że tylko to była Polska, a Wielkie Księstwo Poznańskie - Provinz Posen czy Galicja to już ziemie niemieckie i austriackie. W nauczaniu historii w Polsce powinno się bardziej położyć akcent na opisywanie ziem polskich pod zaborami jako całości. Zwłaszcza dla Wielkopolski ma to znaczenie bo już w trakcie I wojny światowej, Niemcy próbując się układać z Polakami, proponowali autonomię w ramach ziem zdobytych na Rosji, a także potem różne niemieckie roszczenia czy postulaty zakładały ponowne przejęcie Wielkopolski i Pomorza. Dla niektórych niestety historia się zaczyna od wojen napoleońskich, a że wcześniej Rzeczpospolita była potężnym państwem o dużym terytorium, mało kto wie i mało kogo to obchodzi. W dzisiejszych czasach przeglądając nawet pełen bzdur internet widać, że oszołomów i rewizjonistów, którzy nie tyle Wrocław i Szczecin, ale Poznań uważają za ziemie niemieckie, a Polskę (czyli Kongresówkę) za część Rosji nie brakuje. Oczywiście są to prywatne opinie oszołomów. W/w państwa nie wysuwają względem Polski roszczeń, chcemy z nimi żyć w zgodzie i wspólnie budować pokój zjednoczonej Europy :) ale mówić prawdę jak było nie zaszkodzi. Skąd mamy wiedzieć co będzie za 100-200 lat? A jak uczy nasza historia możemy liczyć tylko na siebie, bo przecież nie na pańswa zachodnie, które będą już wtedy kalifatami. Kto wie może, przyszły Sobieski będzie powstrzymywał Turków pod Frankfurtem nad Odrą :)

Użytkownik Kolejorz_ZG edytował ten post 20.09.2009 - 09:35


#64 Użytkownik nie jest zalogowany   ede 

  • Fanatyk
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 08.02.2008
  • Skąd:Poznań

Napisano 10.10.2009 - 12:49

Pora odkurzyć losy historii naszej małej ojczyzny.

Rozpocznę od tezy - TO MY WIELKOPOLANIE BYLIŚMY NAJBARDZIEJ AKTYWNI W WALCE O NIEPODLEGŁOŚĆ! wbrew centralnym (stołecznym) przekazom "historycznym" serwowanym polskiej oświacie.

Walczyliśmy kolejno:
* Powstanie wielkopolskie 1794 roku - przegrane
* Powstanie wielkopolskie 1806 roku - wygrane
* Powstanie wielkopolskie 1846 roku - przegrane
* Powstanie wielkopolskie 1848 roku - przegrane - ale zaraz po tym rozpoczęła się najdłuższa wojna nowoczesnej Europy doprowadzająca do ostatniego, udanego zrywu niepodległościowego naszych Przodków
* Powstanie wielkopolskie 1918-1919 roku - niepodległość pomimo olania rdzennych ziem polskich przez kresowego dziada Piłsudskiego!


Powstanie wielkopolskie 1794
Pierwszy bój o niepodległość nasi przodkowie stoczyli jeszcze przed trzecim, całkowitym rozbiorem Rzeczypospolitej. 23 stycznia 1793 doszło do podpisania traktatu podziałowego między Katarzyną Wielką a Fryderykiem Wilhelmem II, po podpisaniu wojska pruskie weszły do Wielkopolski, a rosyjskie do wschodniej Polski. Tak oto dokonał się II zabór RP. Naszym przodkom było to dalece nie na rękę. Postanowili od razu działać. Na terenie zaboru pruskiego pierwszą grupą ówczesnego społeczeństwa, która zaczęła wyrażać niezadowolenie z powodu nowej władzy było mieszczaństwo. Przyczyną było natychmiastowe zlikwidowanie przez feudalne Prusy przywilejów, które nadała temu stanowi Konstytucja 3 maja. Często słyszymy pierdoł, że to Prusacy nas ucywilizowali, a to bzdura! Warto podkreślić, że dzięki konstytucji 3 maja, wielkopolscy mieszczanie zyskali większe prawa niż oferowały im feudalne Prusy. Wilhelm II szybko zraził sobie również chłopów, przeniósł zwierzchność nad nimi z właścicieli ziemskich na justycjonariuszy zatwierdzanych przez rejencje. Chłopom się to nie spodobało, przez co zostali szybko spacyfikowania. To stanowiło podwaliny do powstania.

Akcja zbrojna rozpoczęła się w momencie, gdy Prusacy przystąpili do oblężenia Warszawy. Wtedy na terytorium Wielkopolski pozostało jedynie 8000 pruskich żołnierzy. Akcja rozpoczęła się na Kujawach (wtedy stanowiły część Wielkopolski). Walki wybuchły w nocy z 20 na 21 sierpnia, gdy starosta Prusinowski zebrał w Śmiłowicach 50 osobowy oddział kujawskiej szlachty, na czele którego stanął Mniewski. Tej nocy ta mała grupa powstańców zdobył Brześć Kujawski. Drugi oddział pod przywódcą kanonika Jezierskiego rozpoczął walki we Włocławku. W przeciągu kilku dni zawsze sprawni organizacyjnie Wielkopolanie zorganizowali kolejne grupy powstańców w Kościanie, Lesznie, Wolsztynie, Rawiczu, Czempinie, Babimoście, Międzyrzeczu, Nowym Mieście, Gnieźnie. Ogólnie powstanie wybuchło w sposób zsynchronizowany, lecz jego poważnym mankamentem był brak naczelnego dowództwa. Szybkie postępy Polaków wywołały panikę w pruskiej administracji cywilnej, jednak nieliczne oddziały wojskowe zachowały dyscyplinę i skupiły się w większych garnizonach, głównie w Poznaniu i Toruniu, gdzie przygotowano obronę.

Kolejnym przełomowym momentem powstania była wyprawa Dąbrowskiego, na polecenia samego Kościuszki, który miał wspomóc wielkopolskich powstańców. W dużym skrócie mimo kliku sukcesów nie udało się odbić Wielkopolski z rąk pruskich, Poznań pozostał pod okupacją, a powstanie upadło po pojmaniu Kościuszki przez Rosjan (pamiętajmy, że wtedy walki trwały na 2-3 frontach). W Wielkopolsce walczono jeszcze w pobliżu Gniezna, Szubina, Grodziska Wielkopolskiego i Kościana. Dopiero 7 grudnia skapitulował oddział Ksawerego Łukomskiego, który walczył pod Książem Wielkopolskim, Środą Wielkopolską i Zaniemyślem. Wszelkie walki wygasły do połowy grudnia 1794, a jednym z ostatnich aktów powstania było aresztowanie pochodzącego z Wielkopolski, a przybywającego jako emisariusza płk Jana Kilińskiego. Pomimo klęski militarnej walki w zaborze pruskim przedłużyły nadzieje na zwycięstwo całej insurekcji, a sława i szacunek jakie zdobył gen. Jan Henryk Dąbrowski umożliwiły mu zorganizowanie zwycięskiego powstania w 1806 roku.


Powstanie Wielkopolskie 1806
Powstanie to ściśle powiązane było z wyprawą Napoleona na Wschód. Wybuch wojny pomiędzy napoleońską Francją a Prusami dał nadzieję mieszkańcom Wielkopolski na odzyskanie niepodległości. Napoleon widząc korzyści, jakie mogłoby przynieść mu opanowanie terenów leżących na tyłach pruskiej armii, jeszcze we wrześniu rozpoczął wysyłanie na teren Prus Południowych emisariuszy mających rozpoznać sytuację w prowincji oraz nastroje społeczeństwa. 20 września wydał rozkaz tworzenia legii z polskich dezerterów z pruskiej armii. Liczba ochotników była tak duża, że 22 września 1806 wydał rozkaz powołania kolejnej legii. O zorganizowania dywersji na tyłach Prusaków Napoleon wybrał przebywającego wówczas we Włoszech generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Nie był to wybór przypadkowy, zadanie to powierzono właśnie jemu, gdyż w Wielkopolsce generała otaczał szacunek, jaki zdobył sobie podczas wyprawy dowodzonego przez siebie korpusu podczas powstania w 1794. Najpierw do Poznania przybyli polscy emisariusze, którzy mieli rozpoznać sytuację. Szybko stwierdzono, że w regionie panuje patriotyczna atmosfera i radość z sukcesów francuskiej armii. W związku z tym 3 listopada 1806 do Poznania wjechali Dąbrowski z Wybickim. Ich wjazd przerodził się w patriotyczną manifestację. Jeszcze w tym samym dniu wydali oni odezwę do narodu, wzywając do stawania u boku Napoleona w walce z zaborcą. Jednocześnie utworzono Komisje Wojewódzkie, które miały przejąć aparat administracyjny, zapewniając spokój w regionie i zapobiegając pojawieniu się rozruchów na tle społeczno-ekonomicznym. Odezwa Dąbrowskiego i Wybickiego została najentuzjastyczniej przyjęta przez mieszczan, zaś wśród szlachty przyjęto ją z rezerwą. W związku z tym w departamencie poznańskim oddziały formowano głównie w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Poznań, zaś na pozostałych terenach mobilizacja przebiegała opieszale.

3 grudnia ogłoszono pospolite ruszenie. Zarówno oddziały powstańcze, jak i wojska składające się z rekrutów powołanych przez Dąbrowskiego od samego początku systematycznie oczyszczały Wielkopolskę z oddziałów pruskich. Działania rozszerzały się także na sąsiednie tereny, a powstańcy jeszcze w listopadzie zajęli twierdzę jasnogórską. Należy też zaznaczyć, że głównie dzięki działaniom Wybickiego prowadzono w zorganizowany sposób przekształcanie oddziałów powstańczych w regularną armię zorganizowaną na wzór francuskiej. Na początku stycznia 1807 oddziały te liczyły 23 000 żołnierzy, z czego 20 000 z departamentów poznańskiego i kaliskiego. Warto przypomnieć, że powstańcy Wielkopolscy nie tylko wyzwolili nasze region. Wolność przynieśli również Pomorzanom. Jeszcze w styczniu 1807 Dąbrowski wydzielił ze swojej legii grupę dowodzoną przez płk. Garczyńskiego, który zajął Piłę, Wałcz i Wieluń. Grupa ta w lutym została podporządkowana Kosińskiemu i następnie, wraz z pospolitym ruszeniem, walczyła w pobliżu Szczecinka. W tym czasie oddziały Sokolnickiego zajęły Słupsk, a następnie brały udział w oblężeniu Gdańska, który skapitulował w maju. W maju komendę nad legią poznańską, przemianowaną już na III Legię, objął Dąbrowski. Po zdobyciu Gdańska polskie oddziały wzięły jeszcze udział w walkach na Mazurach, między innymi w bitwie pod Frydlandem.

Powstanie to zakończyło się sukcesem. Dopiero nieudany podbój Rosji spowodował powtórną utratę niepodległości naszego regionu.


Powstania Wielkopolskie 1846
Powstanie przeciwko Królestwu Pruskiemu, które wybuchło w Poznaniu i podpoznańskiej wsi Górczyn (obecnej dzielnicy Poznania) miało charakter demokratyczny i nie dążyło do odtworzenia rzeczypospolitej szlacheckiej, ale powstanie nowego państwa polskiego. Powstanie to powiązane było z ruchem wyzwoleńczym u Krakowian.

Zanim przejdę do wydarzeń z Wielkopolski, warto przypomniećjak to wyglądało w niby "kulturalnej" Galicji. Tamtejsze chłopstwo, niepisemne, ciężko identyfikujące swą tożsamość narodową, przystąpiło do rzezi galicyjskiej przeciwko polskiej szlachcie, która rozpoczęła się 19 lutego, choć do pierwszych napadów na dwory doszło już 18 lutego. Zbrojne gromady chłopów zrabowały i zniszczyły w ciągu kilku dni w drugiej połowie lutego 1846 roku ponad 500 dworów (w cyrkule tarnowskim zagładzie uległo ponad 90% dworów). Zamordowano, często w bardzo okrutny sposób (stąd określanie tych wydarzeń terminem rzeź), od ponad 1200 do 3000 osób, niemal wyłącznie ziemian (kobiet i mężczyzn), urzędników dworskich i rządowych oraz kilkudziesięciu księży. Jak ustalił i podkreślał prof. Stefan Kieniewicz, mimo skali wydarzeń, ani jeden Żyd nie padł [ich] ofiarą. Nie atakowano również zaborców. Bandy atakowały także mniejsze oddziały powstańcze zmierzające do Krakowa. Chłopi z wyjątkowym bestialstwem mordowali swoich dziedziców, m.in. odpiłowywali im głowy. Austriacy wypłacali również nagrody pieniężne za głowy zamordowanych ziemian. Ponieważ kwota wypłacana za martwych była dwukrotnie wyższa od płaconej za rannego, wiele osób przywiezionych jako ranne do siedziby starostwa w Tarnowie zamordowano na progu tego budynku stojącego w centrum miasta. Było to tak masowe, że ulicami płynęła krew. Część z tych ofiar rzezi została pochowana w masowych grobach poza miastem, w miejscu gdzie powstał później Stary Cmentarz w Tarnowie.

Odnośnie Wielkopolan - W 1846 r. grupa spiskowców planowała jednoczesny wybuch powstania we wszystkich trzech zaborach, jednak plany zostały wykryte, a przywódców aresztowano w nocy z 21 na 22 lutego 1846. Aresztowano również, dzięki zeznaniom Henryka Ponińskiego, przywódców wielkopolskich – Karola Libelta i Ludwika Mierosławskiego (ten ostatni miał być dyktatorem całego powstania) i osadzono ich w poznańskiej cytadeli. Mimo to w Poznaniu i okolicach doszło 4 marca do walk. Oddział z Kórnika pod dowództwem leśniczego Trąmpczyńskiego wsparty przez rewolucyjnie nastawioną przez wcześniejsze akcje Mierosławskiego biedotę Poznania miał zaatakować cytadelę i uwolnić przywódców. Władze jednak dowiedziały się o planowanym szturmie i zatrzymały powstańców podczas bitwy na Moście Chwaliszewskim.

Inna grupa powstańców – kosynierzy dowodzeni przez Macieja Palacza – opanowała Górczyn i oczekiwała polecenia ataku na miasto. Rozkaz jednak nigdy nie nadszedł, a powstańcy zostali aresztowani przez wojska pruskie.

Towarzystwo Ludwika Mierosławskiego przygotowywało również powstanie na Kaszubach i Kociewiu, którego dowództwo objął Florian Ceynowa. Po nieudanym ataku na garnizon pruski w Starogardzie Gdańskim, jaki miał miejsce z 21 na 22 lutego 1846, aresztowano Ceynowę i skazano na karę śmierci, zamieniając ją później na dożywocie, któremu dała kres berlińska rewolucja marcowa roku 1848.



Powstania Wielkopolskie 1848
To tak naprawdę ciąg wydarzeń sprzed 2 lat. W Europie wybuchał Wiosna Ludów. Było to określenie ruchów rewolucyjnych w Europie z lat 1848-1849, skierowanych przeciwko autorytarnej władzy, które spowodowane zostały m.in.: dążeniem do zjednoczenia kraju (Niemcy, Włochy), walką o ustrój republikański (Francja), chęcią wyzwolenia się narodów spod obcego panowania (północne Włochy, kraje wchodzące w skład monarchii habsburskiej, Wielkie Księstwo Poznańskie), konfliktem nowej burżuazji ze starą, nie rozwiązaną sprawą uwłaszczenia chłopów (Niemcy, monarchia habsburska, ziemie polskie) lub dążeniem do nadania nowej konstytucji (Niemcy, Prusy, monarchia habsburska). Na problemy te nałożył się kryzys gospodarczy lat 1846-1848 oraz kilka lat nieurodzaju.

Wracając do Wielkopolski. Po upadku Napoleona, na mocy postanowienia kongresu wiedeńskiego w 1815 utworzono Wielkie Księstwo Poznańskie. Obejmowało zachodnie obszary zlikwidowanego Księstwa Warszawskiego o łącznej powierzchni 29 tys. km2, zamieszkane przez 776 tys. osób. Było oczywiście pod jurysdykcją pruską. Na wieść o berlińskiej rewolucji marcowej utworzono w Poznaniu 20 III 1848 Komitet Narodowy, który sprzeciwił się projektowi bezpośredniego wcielenia części Poznańskiego do Prus. Zorganizowano wojsko powstańcze na czele z L. Mierosławskim. 11 IV 1848 Komitet podpisał jarosławiecką konwencję przewidującą rozwiązanie większości oddziałów powstańczych w zamian za autonomię części Poznańskiego. Prusacy nie dotrzymali umowy i zaatakowali powstańców. Mimo zwycięstw strony polskiej pod Miłosławiem, Wrześnią i Sokołowem wojska powstańcze uległy rozprzężeniu, co doprowadziło do podpisania 9 V 1848 umowy kapitulacyjnej. Powstańcy nie mili sznas na sukces, przegrali postępowi Niemcy w Berlinie z absolutem, również i my nie mogliśmy odnieść zwycięstwa.

Jednakże przegrana przyczyniła się do długoletniej wojny gospodarczej, politycznej oraz kulturalnej dającej macierzy Polski niepodległość, zwanej potocznie najdłuższą wojną nowoczesnej Europy, której apogeum nastąpiło 27.12.1918 - był to wybuch zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego.


Źródła:
Powstanie wielkopolskie 1794 roku - http://www.zgapa.pl/zgapedia/Powstanie_wie..._1794_roku.html
Powstanie wielkopolskie 1806 roku - http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_wie...lskie_1806_roku
Powstanie wielkopolskie 1846 roku - http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_wie...lskie_1846_roku
Wiosna Ludów - http://portalwiedzy....udow,haslo.html

Użytkownik ede edytował ten post 26.12.2012 - 13:59


#65 Użytkownik nie jest zalogowany   ede 

  • Fanatyk
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 08.02.2008
  • Skąd:Poznań

Napisano 12.10.2009 - 10:47

Mógłbyś pociągnąć nieco wątek potopu szwedzkiego na ziemi Wielkopolskiej, postaci Czarnieckiego i wydarzeń towarzyszących. W końcu w hymnie Polski to Poznań jako jedyne miasto jest wymienione:

Jak Czarnecki do Poznania
wracał się przez morze
dla ojczyzny ratowania
po szwedzkim rozbiorze.

Tekst według pisowni rękopisu Wybickiego

Jeśli zechcesz w kilkudziesięciu zdaniach streścić ten okres, rolę Wielkopolan w okresie Potopu, będę wdzięczny. Myślę, że wszyscy mamy dość wizji Sienkiewiczowskiej tego okresu. Teraz trochę o nas:)


E:korekta nazwiska Stefana Czarnieckiego

Użytkownik ede edytował ten post 12.10.2009 - 15:10


#66 Użytkownik nie jest zalogowany   Dude 

  • Fanatyk
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 07.12.2004
  • Skąd:Piła

Napisano 12.10.2009 - 10:57

Czarniecki ;)

#67 Użytkownik nie jest zalogowany   strzyżewski 

  • Fanatyk
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 15.06.2007

Napisano 13.10.2009 - 10:33

21.11.1290 – Przemysław II wystawia akt nadania ziem w okolicy Jez. Drawskiego Zakonowi Templariuszy (przybyli z miejscowości Rurka):
Oto fragment treści dokumentu:
„My, Przemysł Drugi, z Bożej łaski Książę Wielkopolski (Starej Polski) i Krakowa, wiadomym czynimy, że (…) nadajemy i przekazujemy braciom zakonu rycerskiego templariuszów puszczę należącą do naszego władztwa nad rzeką Drawą i wokół jeziora Drawsko, z którego rzeka ta wypływa…”
Osadzenie templariuszy miało na celu zablokowanie osadnictwa zakonnego w tym rejonie, propagowanego przez książąt pomorskich. Granice komandorii wytyczył rycerz Johann Kenstel (vel Kynstek). Na siedzibę nowo utworzonej komandorii (czyli ośrodka politycznego, gospodarczego i administracyjnego) swych posiadłości templariusze obrali miejsce przy istniejącej osadzie Czaplinek. W roku 1291 nadali tej miejscowości prawa miejskie (magdeburskie) i zbudowali zapewne w tych latach zamek. Komandorię swą zakonnicy nazwali Tempelborch, która to nazwa przyjęta została dla całej ich posiadłości ziemskiej. Nazwę Tempelborch (do roku 1945 Tempelburg) stosowano zamiennie wraz z polskim Czaplinkiem.
Templariusze sprowadzali osadników z Niemiec i Pomorza. Pierwsza budowla wzniesiona przez zakonników to zamek z kaplicą (prawdopodobnie drewniana budowla otoczona wałem z palisadą). Jej pozostałości znajdują się na tzw. Wzgórzu Zamkowym pośrodku dzisiejszego miasta. Na miejscu zamkowej kaplicy stoi obecnie kościół pod wezwaniem Św. Trójcy (zazwyczaj podaje się informację, że zbudowali go Krzyżacy w XV-stym wieku). Kościół Templariuszy był przy tym siedzibą pierwszej parafii w Czaplinku.
Książę wołogosko-słupski Bogusław IX w roku 1291 najechał i złupił ziemie podległe komandorii.
W tym miejscu, jako, że tragiczne losy templariuszy wiążą się na tej ziemi nierozerwalnie z losem Przemysła II-go, pozwolę sobie na dygresję odnośnie zabójstwa władcy, który położył kres rozbiciu dzielnicowemu.
Jak wyglądały ostatnie dni króla Polski Przemysła II? Święta Bożego Narodzenia 1295 roku spędził król w Poznaniu, tam też spotkał się zapewne z Władysławem Łokietkiem. O czym wówczas rozmawiano, nic nam nie wiadomo, możemy tylko przypuszczać, że zastanawiano się ogólnie nad możliwościami odzyskania Małopolski, bądź usunięcia raz na zawsze zagrożenia brandenburskiego. Czy treść tajnych rozmów mogła przedostać się na zewnątrz? Z pewnością tak, ale warunek ten nie musiał wcale zaistnieć, aby Askańczycy z linii joanickiej (linię ottońską, przychylną władcy, reprezentowała trzecia żona Przemysła, Małgorzata Brandenburska- mimo wszystko dziwnym jest fakt, że opuściła kraj po śmierci męża rezygnując z tzw. oprawy wdowiej, ustalonej dla niej na kasztalanii zbąszyńskiej) poczuli się zaniepokojeni wzrostem potęgi sąsiada, który poprzez objęcie po Mszczuju II Pomorza Gdańskiego i koronację królewską, zaczął wyrastać ponad licznych Piastowiczów. Cel, jaki przyświecał Przemysłowi II, był oczywisty dla wszystkich – zjednoczenie Polski i wiadomo było, że wcześniej, czy później król upomni się o ziemie zagrabione przez margrabiów w Wielkopolsce. Po 25 stycznia 1296 król opuścił swoją stolicę, by na pewno już 3 lutego znaleźć się w Pyzdrach. Tego roku Przemysł II postanowil spędzić ostatnie dni karnawału (tzn. od czwartego do siódmego lutego), czyli tzw. zapusty w Rogoźnie nad Wełną. Dlaczego właśnie w tym, nie obwarowanym grodzie, blisko granicy brandenburskiej? Prawdopodobnie nie dowiemy się tego nigdy. Król wyjeżdżając z Pyzdr z pewnością nie przypuszczał, że w odległej o jakieś trzydzieści parę kilometrów brandenburskiej Brzezinie (Falkenberg) przebywają dwaj bracia Otto IV ze Strzałą, Konrad, oraz synowie tegoż ostatniego Otto VII i Jan IV (zapewne także najmłodszy, Waldemar). Zostali oni dokładnie poinformowani przez zdrajców z otoczenia Przemysła II o planach władcy Wielkopolski na najbliższe dni. Tymczasem król bawił się w najlepsze przy zwyczajowych turniejach i ucztach, zakrapianych, a jakże mogło być inaczej, dużymi ilościami alkoholu. Nic dziwnego, że czujność straży mającej czuwać nad bezpieczeństwem władcy, była coraz słabsza, tym bardziej, że zapewne 8 lutego miano, już wracać do innych zajęć (tego dnia rozpoczynał się liturgiczny czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu) i przed wyruszeniem w dalszą drogę chciano odpocząć. O tym wszystkim wiedzieli doskonale margrabiowie, wysyłając silny oddział zbrojnych mający uprowadzić króla. To, że planem margrabiów było porwanie wielkopolskiego Piasta, świadczy cały szereg źródeł z Rocznikiem Małopolskim na czele. Co chciano w ten sposób uzyskać? Do końca nie wiadomo. Najpewniej rezygnację z Pomorza Gdańskiego i planów zjednoczenia Polski. Oddział zapewne składał się z kilkudziesięciu ludzi, gdyż porwanie panującego na obcym, wrogim terytorium wymagało odpowiedniego zabezpieczenia. Bezpośrednio dowództwo na tym oddziałem powierzono rajcy szczecińskiemu, Jakubowi Gntersberg. Nie był tutaj wymagany osobisty udział margrabiów, dlaczego mieliby bowiem ryzykować swoje życie, zapewne nie będąc pewnymi sukcesu? W każdym razie kilkudziesięcioosobowy oddział wyruszył wieczorem 7 lutego, najpewniej już po zachodzie słońca, by najkrótszą drogą przez skutą lodem Noteć dotrzeć do miejsca w którym przebywał Przemysł. Słońce 7 lutego (czy też właściwie 30 stycznia, jeżeli uwzględnimy późniejszą reformę kalendarza papieża Grzegorza) zachodziło o 16:48, wschód słońca miał nastąpić o 7:38, co dawało czternaście godzin czasu, które spokojnie wystarczały na dotarcie porywaczy do celu wyprawy. Atak nastąpił wczesnym rankiem 8 lutego w Środę Popielcową, kiedy rycerstwo pogrążone było w głębokim śnie. Pomimo tego, zdołano zorganizować jakąś obronę pod osobistym przewodnictwem króla. Niestety napastników było zbyt wielu, by ich pokonać. Podstawowym celem ludzi Jakuba Gntersberga (zwanego także Kaszubą) było oczywiście ujęcie żywcem polskiego monarchy, ale kto o celu misji pamięta w zamieszaniu bitewnym? Dopiero, kiedy król okryty licznymi ranami osunął się na ziemię udało się go pochwycić. Brandenburczycy mimo to nie rezygnowali i posadzili ciężko rannego na konia, by uciekać w kierunku odwrotnym niż przybyli (tzn. w kierunku granicy ze Śląskiem). Była to najpewniej próba zmylenia pogoni, która w pierwszym rzędzie, zapewne, obsadziłaby najkrótszą drogę ku Noteci. Wkrótce porywacze zdali sobie sprawę, że nie są w stanie dowieść żywego króla do celu, a jeniec tylko opóźnia ich ucieczkę. Padł wtedy rozkaz, wydany przez dowódcę oddziału Jakuba, zamordowania króla, być może wykonany przez niego osobiście. Stało się to najpewniej 6 i pół kilometra na południowy – wschód od Rogoźna, we wsi Sierniki, jak mówi nam o tym późna w prawdzie, ale dość prawdopodobna tradycja pisana.
Za Rocznikiem Małopolskim:
"A kiedy był bardzo ciężko, jakoby śmiertelnie raniony, a oni porzucili go już umarłego, podszedł jeden z jego nieprzyjaciół pytając: czy mógłby żyć jeszcze. Podobno król słabym głosem odpowiedział, że może jeszcze przeżyć, o ile zostanie umieszczony w cieple i oddany leczeniu. Stało się bowiem to wzbudzenie w wigilię św. Apolonii dziewicy, kiedy sługa usłyszał to, który stał nad nim, dobywszy sztyletu, przebił go aż do ziemi i zabił na miejscu.”
Ciało królewskie porzucono na drodze, gdzie zostało odnalezione przez wiernych rycerzy. Bezpośredni mordercy nigdy nie zostali złapani. Zwłoki niespełna czterdziestoletniego Przemysła zostały pochowane, jak wskazuje Rocznik Kapituły Poznańskiej, w katedrze pod wezwaniem św. Piotra w Poznaniu przez biskupa Jana, przy licznym udziale możnych, duchowieństwa, rycerstwa i zwykłej ludności.
Śmierć ostatniego wielkopolskiego Piasta, mimo iż z całą pewnością zaskoczyła jego sąsiadów (także Brandenburgię, której celem było porwanie króla), spowodowała błyskawiczne uaktywnienie się wszystkich sił pragnących przejąć władzę w obu dzielnicach. Jeszcze zapewne w lutym a najpóźniej w marcu do Wielkopolski wtargnęły siły Władysława Łokietka wspieranego przez księcia płockiego Bolesława II, oraz wojska Henryka III głogowskiego, którego wspomógł książę opolski Bolko I.
Walki, jeżeli jakieś w ogóle miały miejsce, nie trwały długo, gdyż 10 marca 1296 w Krzywiniu doszło do zawarcia układu rozejmowego. Na mocy zawartego porozumienia Łokietek uznał prawa Głogowczyka do Wielkopolski uzyskane na mocy jego wcześniejszego układu z Przemysłem II. Książę kujawski przekazał mu także część Wielkopolski po rzekę Obrę oraz adoptował jego syna Henryka, gwarantując jednocześnie, iż w momencie uzyskania przez niego pełnoletności przekaże mu księstwo poznańskie.
Nie jest znany powód, dla którego Władysław Łokietek uznał lepsze prawa Henryka III głogowskiego do Wielkopolski. Ogół historyków przyjmuje, że prawdopodobną przyczyną było zagrożenie brandenburskie i zagarnięcie przez nich terenów na północ od Noteci oraz grodów w Wieleniu, Czarnkowie, Ujściu, Santoku i Drezdenku.
Drugim powodem zawarcia przez Władysława Łokietka pośpiesznego układu z Henrykiem głogowskim było pojawienie się na Pomorzu Gdańskim jego bratanka Leszka Ziemomysłowica, który wysunął pretensje do tej części dziedzictwa Przemysła II. Ostatecznie dzięki szybkiej interwencji Władysława Łokietka na Pomorzu Leszek wycofał się do rodzinnego Inowrocławia, zatrzymując za zgodą stryja wyłącznie kasztelanię wyszogrodzką.
Śmierć Przemysła II (jako, ze nie posiadał on męskiego potomka) doprowadziła do rozbioru jego dziedzictwa i tylko dzięki błyskawicznej akcji Władysława Łokietka straty Głogowa i Kujaw na rzecz Brandenburgii były stosunkowo niewielkie.
Najpiękniej sprawiedliwość królowi oddał Jan Długosz:
"Był mężem, którego naród polski przez wszystkie następne pokolenia i wieki winien sławić i wynosić w największych pochwałach jako tego, który ten naród wyniszczony i bezsilny podniósł i uczynił panem sąsiednich krajów. Pierwszy wlał weń żywotność, która miała mu zapewnić powodzenie przez wiele wieków i dał światło za ciemnotę, wolność za niewolę, a smutek zamienił w radość. Toteż jak niegdyś uchodziliśmy niemal za najnieszczęśliwszych i napotykając na drodze wszystkie przeszkody błąkaliśmy się tu i tam na rozbitym okręcie i owe znane słowa Herkulesa: „koniec jednego nieszczęścia jest początkiem następnego” można było słuszniej odnieść do nas niż do niego, tak teraz możemy się nazwać szczęśliwymi, jako ci, którzy dzięki miłosierdziu Bożemu i przezornej decyzji Przemysła oglądamy nie tylko po wszystkich burzach, ale obserwujemy, jak one zamieniły w lekki i łagodny zefir."
Przemysł, koronując się w Gnieźnie na króla, chciał wskrzesić uniwersalne królestwo polskie, co podkreśla zresztą napis na pieczęci stosowanej przez władcę po koronacji: „Reddidit ipse pronis victricia signa Polonis” („Sam wszechpotężny zwrócił Polakom ich zwycięskie znaki”). Wskrzesił je po 209 latach.
Epitafium króla znajduje się w jednej z bocznych naw katedry poznańskiej. Jutro przypada 752-rocznica urodzin władcy.
Jak wyglądałaby nasz historia, gdyby? Jedno jest pewne: inaczej.
Po śmierci Przemysła II margrabiowie brandenburscy dokonali aneksji ziem położonych na północ od Noteci, aż po rzekę Gwdę. Tamtejsze rycerstwo (w tym templariusze) przyjęli zwierzchnictwo brandenburskie. Kasata zakonu przez papieża Klemensa V (sobór w Vienne z 03.04.1312) spowodowała przejęcie ich dóbr ziemskich (poza Francją) przez Zakon Joannitów. Ostatni komandor Czaplinka, Jan von Wartenburg wstąpił do tego zakonu właśnie. Od 1303 Brandenburczycy rozpoczynają zakrojoną na szeroką skalę akcję lokacyjną (prawa miejskie uzyskały min. Wałcz, Człopa, Tuczno i Mirosławiec). Koloniści niemieccy (wolni chłopi, rzemieślnicy, kupcy) karczowali lasy, budowali nowe wsie i młyny. Sprowadzono rody rycerskie (min. z Pomorza: Manteufflów, Borków, Wedlów i Blankenburgów). Ziemia komandorii została poddana władzy biskupów kamieńskich, a ci z kolei ziemię czaplinecką nadali w lenno rycerzom Henrykowi Rode i Wyszkinowi von Verbecke. Lenno to wykupił w 1334 roku rycerz Ludof z Maszewa.
Władysław Łokietek musi pogodzić się ze status quo. Pomimo układu z książętami pomorskimi (Warcisław IV, Barnim III i Otton I) w Nakle z dnia 18.06.1324, nie udaje się następcy Przemysła II odzyskać ziemi nadnoteckiej. Jedynym efektem przeciągających się walk jest uniezależnienie się książąt pomorskich od Brandenburgii (pozostają oni jedynie lennikami cesarza) i ogromne zniszczenie na skutek działań wojennych ziemi wałeckiej.
Joannici otrzymują „na papierze” od margrabiego Waldemara komandorię czaplinecką wraz z innymi dobrami templariuszy dopiero na mocy układu w Kremmen (29.01.1318). W rzeczywistości dopiero układ berliński (z margrabią Ludwikiem Rzymskim z 10.08.1345) gwarantuje zakonowi przejęcie ziem czaplineckiej (sam margrabia zastrzega sobie prawo do korzystania z zamku Tempelborch).
Joannici z Czaplinka podlegali baliwatowi (przeoratowi) brandenburskiemu. Baliwat składał się zazwyczaj z kilku komandorii.
Pierwszym komandorem został w latach 1345-1350 Gebhard von Bortfelde (nosił on tytuł: "preceptor in Tempelborgh Caminensis dioecesis”). Pomimo, że komandor próbował utrzymywać przyjazne stosunki ze wszystkimi sąsiadami, nie uniknął najazdów polskiego rycerstwa w latach 1349-51. W dokumencie datowanym na maj 1349, ziemię czaplinecką, na skutek prowadzonych tam walk, nazwano "tota vasta" (czyli kompletnie zniszczoną). Zakonnicy postanowili ufortyfikować zamek w Drahimiu. Wznieśli, zatem budowlę ryglową, którą niemal natychmiast zniszczono w toku walk w 1354 (wojny brandenbursko-pomorskie). Zamek w Czaplinku był oblegany w tym samym czasie przez Pomorzan, pomimo znacznych zniszczeń, obrońcy nie oddali twierdzy Pomorzanom. Mistrz krajowy joannitów (Hoermann von Werberg) wymusił na margrabim Ludwiku pomoc w odbudowie fortyfikacji. Odbudowano zatem Tempelborch i powstają dwa nowe zamki w Drahimiu i Machlinach. O zamku w Machlinach (Johannisburg) wiemy niewiele. Prawdopodobnie budowę zakończyli w 1364 roku bracia Ludek i Jerzy Gocowie (vel Golczowie), którzy wzięli w 1361 roku Machliny, Miłkowo i Broczyno w lenno od Joannitów. Budowę zamku w Drahimiu nadzorował komandor Bernard von Schulenburg. Budowę zakończono w 1366 roku.
Do 1360 roku stosunki polityczne joannitów z Polską układały się znacznie lepiej aniżeli z książętami zachodniopomorskimi. Znalazło to również odbicie w słabszym umocnieniu zamku w Machlinach, który miał bronić siedziby tempelburskiej od strony granicy polskiej - z południa. Drahim natomiast, będący pomostem na Pomorze, został w tym czasie o wiele bardziej rozbudowany i umocniony w obawie przed atakami książąt zachodniopomorskich z północy.
Pogorszenie stosunków nastąpiło po poślubieniu księżnej Elżbiety Wołogojskiej, przez Karola IV, króla czeskiego i cesarza niemieckiego, w Krakowie dnia 31 maja 1363 roku. Dzięki temu Pomorze Zachodnie w oparciu o sojusz z Polską, mogło skutecznie przeciwstawiać się wrogiej Brandenburgii i Zakonowi Krzyżackiemu. Joannici sprzymierzyli się zatem z tymi ostatnimi, zdając sobie sprawę, że ich władztwo w rejonie Drawy jest naturalnym pomostem między Krzyżakami a Brandenburgią, odcinając przy tym Pomorze Zachodnie od Polski. Zakonnicy z Czaplinka nie mogąc zachować neutralności, musieli się opowiedzieć po jednej ze stron konfliktu. Postawili zatem na swych pobratymców, zdawało się wówczas, największą potegę militarną regionu. Najbliższe lata wykazały, że nie był to dobry wybór.
Korzystając z nieporozumień między Karolem IV a margrabią Ottonem Leniwym, księciem Brandenburgii, niezadowolonym z sukcesyjnych zamiarów Karola IV, król Polski Kazimierz Wielki podjął walkę o odzyskanie dostępu do Pomorza Zachodniego. W 1365 roku Polska odzyskała potężne warownie - Drezdenko i Santok. W tym czasie metropolita zakonu joanitów w Akwizgranie, z uwagi na kłopoty finansowe, sprzedał Kazimierzowi Wielkiemu zamek w Czaplinku. Działania wojenne króla polskiego z Brandenburgią w nowej Marchii zostały zakończone z korzyścią dla Kazimierza. Pokonany margrabia Otto, na mocy układu drawskiego z 1368 roku, zmuszony został do oddania pod zwierzchnictwo Polski komandorii tempelburskiej z Czaplinkiem i Drahimiem na czele. Joannici pozostali w tych zamkach nadal, ale jako lennicy polscy. Mimo to, pod bokiem polskiego namiestnika i wbrew zawartym układom, prowadzili nadal swą własną politykę skierowaną przeciwko Pomorzu Zachodniemu i Polsce. Doprowadzili nawet do zbrojnych walk z Warcisławem VII ze Szczecinka, który w 1376 roku zdobył zamki w Czaplinku i Machlinach. Jedynie zamek w Drahimiu, który musiał być w tym czasie solidną warownią, trudną do zdobycia, oparł się najazdowi. Wykorzystując osłabienie zainteresowania króla Ludwika Węgierskiego i królowej Jadwigi sprawami Pomorza, komendanci joanniccy, mimo przynależności do Polski, na każdym kroku starali się prowadzić własną, odśrodkową politykę. Zdradzili układ drawski z 1368 roku i ponownie sprzymierzyli się z Brandenburgią i Zakonem Krzyżackim, stając się tym samym znów pomostem łączącym oba wrogie Polsce państwa i izolując Pomorze Zachodnie od Polski. Dopiero za panowania Władysława Jagiełły machinacje joannitów zostały definitywnie zakończone. W 1407 roku król Polski wysłał pod Drahim wojska. Wydarzenia te opisał Jan Długosz w swoim dziele pt. Historiae Polonica (t. III, Libri IX-X, s. 565):
"Aby przywłaszczenie, zamku w Drahimiu, zajętego przez joannitów nie nabrało mocy a rzeczony me przeszedł na ich własność jak zamek w Santoku, oderwany przez tych samych rycerzy od Królestwa Polskiego, król Władysław Jagiełło przybył z odsieczą. Do komendanta rzeczonego zakonu wystał posłów, którzy podali ultimatum: zamek podda się królowi Władysławowi Królestwa Polskiego lub odda hołd Królestwu i królowi. Po odrzuceniu obu warunków Tomasz z Węgleszyna zwany Kozłorogi herbu Jelita, kasztelan sandomierski i kapitan Wielkopolski, wysłany został przez króla w celu zdobycia rzeczonego zamku. Działając z rozkazu króla w ciągu czterech dni po bezskutecznej obronie joannitów siłą swego wojska zdobył zamek, który od tego czasu w posłuszeństwie i pod panowaniem Królestwa Polskiego pozostaje".
Warownia stała się odtąd siedzibą starostów polskich. Z dawnej komandorii tempelburskiej (czaplineckiej) utworzono starostwo polskie z siedzibą w zamku drahimskim. Jurysdykcyjnie starostwo podlegało sądowi grodzkiemu w Wałczu, a sądowi palatynackiemu w Poznaniu. Stąd starostowie polscy prowadzili liczne wypady zbrojne przeciwko zakonowi krzyżackiemu.
Nielojalność joannitów została zatem odpowiednio nagrodzona.
Kalendarium:
1290 r. - Przemysław II sprowadza templariuszy i nadaje im ziemię od rzeki Drawy do Czaplinka.
1307 r. - Zakon Joannitów przejmuje dobra templariuszy, część templariuszy przechodzi do Zakonu Joannitów.
1360-1366 r. - Joannici na miejscu drewnianej warowni budują murowany zamek.
1400 r. - Joannici sprzyjają Brandenburczykom.
1407 r. - król polski Władysław Jagiełło zdobywa zamek, ustanawia na nim Starostwo Drahimskie.
Linki pomocnicze:
Ryciny zamku za;
http://zamki.res.pl/drahim.htm
Reguła zakonna joannitów;
http://katalog.ndc.p...ndex.php?id=124
O miejscowości Rurka;
http://pl.wikipedia....gryfi%C5%84ski)
Źródło główne:
Marek Fijałkowski: Drahim. Kronika zamku. 2007.
Odnośnie Przemysła II-go odsyłam do wikipedii:
http://pl.wikipedia....rzemys%C5%82_II
lub (i) do artykułu:
http://www.nasza-wie...um/49/NW_49.pdf
Spory w historiografii odnośnie śmierci Przemysła II-go mogę przekazać zainteresowanym.
Ad. 1
Ród Gntersbergów notowany był wielokrotnie w kronikach zachodniopomorskich. Początkowo sądziłem, że mam do czynienia ze zwykła zbieżnością nazwisk. Ale natrafiłem na informację, że Jakub Kaszuba miał w herbie głowę (głowy?) dzika. I przypadkiem natrafiłem na to:
http://wizard.vipser.../diabel/scu.htm
Ród królobójcy, zatem, to jednocześnie niezwykle zamożna rodzina doby średniowieczna. Ich włości rozrzucone były na całym obszarze Pomorza Zachodniego. "Przysługa" jaką oddał swym mocodawcom Jakub Gntersberg (jak widać) nie pozostała bez nagrody, choć on sam zapewne skończył marnie. Nikt w średniowieczu nie lubił się specjalnie obnosić z tym, że ma na rękach krew "bożego pomazańca".
edit: literówki

Użytkownik strzyewski edytował ten post 14.10.2009 - 10:16


#68 Guest_talaga_*

  • Grupa: Guests

Napisano 16.10.2009 - 19:27

Witam. Ja chciałbym pokrótce opisac wysiłek zbrojny Ziemi Jarocińskiej przed i w czasie Powstania Wielkopolskiego. Otóż działały tutaj dwie organizacje o charakterze wojskowym (nie licząc tych, które "walczyły" z germanizacją). Był to "Sokół" i skauting. Oprócz nich w jarocińskich koszarach (dziś ulica Wojska Polskiego przy krajowej 11), gdzie stacjonował zapasowy batalion 46 pp "Graf Kirchbach" powstała organizacja "Jednośc". W nocy z 8/9 listopada 1918r. rozpoczął się bunt w koszarach i oddział w sile 40 żołnierzy na czele z B. Kirchnerem udał się do miasta i opanował biuro dowództwa batalionu, pocztę, dworzec PKP, więzienie. Ranem powstała Rada Żołnierska, w której skład weszli m. in. B. Kirchner i I. Adamczewski. Była to pierwsza w Wielkopolsce Rada Żołnierska. Pierwszymi posunięciami było aresztowanie dowódcy batalionu i innych oficerów oraz zabezpieczenie magazynów. Na reakcję nie trzeba było długo czekac. Dowódca V Korpusu w Poznaniu wysłał oddział podchorążych z Biedruska, aby ten bunt stłumili. Zdecydowane działania doprowadziły do zatrzymania pociągu w Chociczy oraz do tego, że podchorążowie odmówili walki z żołnierzami z garnizonu jarocińskiego. 11 listopada 1918r. doszło w koszarach do wiecu zorganizowanego przez "Jednośc" oraz do powstania oddziału polskiego (argumentowano to tym, że na tych terenach mieszkają dwie narodowości). Po koniec listopada nowym dowódcą został ppor. Z. Ostroróg-Gorzeński (później pierwszy honorowy obywatel Miasta Jarocina) i przeprowadził reorganizację oddziału. Pod koniec grudnia polskie siły liczyły ok. 600 żołnierzy. Wybuch Powstania Wielkopolskiego nie zaskoczył Jarocina. Na telefoniczny rozkaz Gorzeńskiego w trybie alarmowym ściągnięto żołnierzy znad granicy prusko-rosyjskiej oraz ochotników do koszar, a niemieccy żołnierze złożyli broń. Powstańcy jarocińscy mieli też rozbijac wszelkie transporty jadące przez nasze miasto. Ogółem w Jarocinie zdobyto na Niemcach m. in. 1,300 karabinów, 5 ciężkich i 20 lekkich karabinów maszynowych, 3 tys. granatów ręcznych, rozbrojono 580 żołnierzy niemieckich. W końcu grudnia oddział jarociński liczył około 1000 ludzi. Jarociniacy otrzymali z Dowództwa Głównego rozkaz, by zając Ostrów Wlkp., ale gdy przybyli 1 stycznia 1919r. miasto było już w polskich rękach. Następnie częśc żołnierzy z Jarocina przerzucono do Krotoszyna luzując w ten sposób powstańców z Pleszewa. Jarociniacy zajęli także Zduny, skąd Gorzeński wysłał Kirchnera, by zawarł umowę graniczną z Niemcami (podpisano ją w Cieszkowie). Na Froncie Północnym jarocińscy żołnierze brali udział w zdobyciu Mroczy, Ślesina, Szubina oraz w obronie Rynarzewa. Na Froncie Zachodnim powstańcy z Jarocina pomagali w walkach o Zbąszyń. Walczyli także pod Lipnem i Klonówcem na froncie południowo-zachodnim. Wreszcie ostatnim akordem w tym zwycięskim powstaniu był udział naszych zuchów w próbie opanowania Rawicza na Froncie Południowym. P.s. A co z naszymi bohaterami z Ziemi Jarocińskiej, z generałem Taczakiem i por. Z. Ostrorogiem-Gorzenskim ? Pierwszy ma wreszcie pomnik na rynku w rodzinnym Mieszkowie (można go zobaczyc jadąc od Poznania po prawej stronie), a drugi zmarł w 1926r. jako ostatni męski potomek rodu Gorzeńskich (był to ostatni pogrzeb rycerski na naszej ziemi) i został pochowany przy drewnianym kościele we Lgowie koło Śmiełowa. Zródła: "Zapiski Jarocińskie". Pozdrawiam

#69 Guest_idzigustaw_*

  • Grupa: Guests

Napisano 17.10.2009 - 20:18

Myślę, że ten wątęk mógłby być o wiele ciekawszy gdybyśmy mogli w nim napisać o swoich usłyszanych historiach rodzinnych. Moja akurat jest niezbyt ciekawa bo mój pradziadek był kolonizatorem Wielkopolski. A później losy tej rodziny stały się i tragiczne i jakże typowe dla tej ziemi.

#70 Użytkownik nie jest zalogowany   ede 

  • Fanatyk
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 08.02.2008
  • Skąd:Poznań

Napisano 17.10.2009 - 21:05

Myślę, że nie ma przeszkód, aby podzielić się swymi rodzinnymi wspomnieniami jeśli sięgają czasów co najmniej II Wojny Światowej i dalej (znaczy w kierunku Piastów, nie Grobelnego :). Powinny jednak być bezpośrednio powiązane z historią Wielkopolski, co by tu nam nowela jakaś nie powstała. Więc dziel się potomku kolonizatorów swymi przekazami :)

#71 Guest_idzigustaw_*

  • Grupa: Guests

Napisano 17.10.2009 - 21:31

Sięga moja historia rodzinna ok 1898-1902 okolic Biechowa, niedaleko Wrześni

#72 Guest_idzigustaw_*

  • Grupa: Guests

Napisano 17.10.2009 - 21:43

Nazwijmy go Gustawem niejaki kmiotek z Nadrenii przybył do narzecza Warty z pewną nadzieją blisko granicy bo Garnizon Pyzdry tuż tuż, Ansiedlung Komission dużo obiecała

#73 Guest_talaga_*

  • Grupa: Guests

Napisano 18.10.2009 - 11:54

Witam. Chciałbym opisac pokrótce historię wsi i kościoła, jakich zapewne dużo w naszej Pyrlandii. Otóż na terenie województwa wielkopolskiego jest ponad 230 drewnianych kościołów budowanych w różnym stylu, a w promieniu 15 kilometrów od Jarocina jest ich dwanaście. Są to świątynie w Golinie k/Jarocina (druga Golina z drewnianym kościołem jest koło Konina), Noskowie, Sławoszewie, Magnuszewicach, Czerminie, Panience, Rusku, Koźminie Wlkp., Dobrzycy, Sośnicy, Lgowie k/Śmiełowa i w Żegocinie. Historia tej ostatniej miejscowości (i nie tylko) jest ciekawa. Nazwy w historii miała różne- Szegoczino, Zegocino, Szegoczyno, Rzegotsichin, Zegoczino, Rzegocin, Żegoczino, Zegocin. Nazwę swą zawdzięcza Żegocie. Pierwotny kościół parafialny pw. Wniebowzięcia NMP powstał w XIII/XIVw. Kolejnymi właścicielami byli m. in. Żegoccy, Suchorzewscy, Gajewscy, Szołdrscy, Pruscy (polscy dziedzice !), Radońscy, Chłapowscy. We wsi do dziś istnieje dworek (niestety opuszczony), a miejscowy kościół słynie z cudownego obrazu Matki Boskiej Żegocińskiej (uznany za słynący łaskami w 1780r., choc kult trwa o wieków). Oprócz tego bardzo bogaty jest cmentarz przykościelny z grobami m. in. Pruskich, Radońskich, książąt Woronieckich i Chłapowskich. Za wsią jadąc do wsi Żbiki mamy cmentarz parafialny, gdzie m. in. znajduje się mogiła poświęcona żołnierzom z tych terenów, którzy zginęli w I i II wojnie światowej. Teraz kilka słów o lokalnych bohaterach. Pierwszy to Józef Chłapowski (1852-1915), który założył Kółko Rolnicze w Żegocinie oraz współpracował z Maksymilianem Jackowskim, a po jego śmierci został patronem kółek na całe Poznańskie. Jego brat Franciszek zmarł w Żegocinie, a był znanym lekarzem poznańskim, który stworzył pierwsze pismo medyczne w Wielkopolsce ("Nowiny Lekarskie"). Tutaj dodac muszę, żoną Karola Chłapowskiego była Helena Modrzejewska, która w Żegocinie bywała. Następną osobą była Teofila Chłapowska z książąt Woronieckich. Założyła pierwsze w Wielkopolsce Kółko Włościanek. Za swoją działalnośc zwłaszcza dobroczynną otrzymała z rąk papieża medal "Pro Ecclesia et Pontifice". Państwo Chłapowscy utrzymywali stosunki i gościli jednocześnie znanego rzeźbiarza wielkopolskiego Władysława Marcinkowskiego. Natomiast ksiądz proboszcz Kazimierz Głowiński zorganizował z księdzem z Czermina wystawę rolniczą w Żegocinie w 1897r. A w 1901r. miał w tej wsi miejsce protest przeciw usuwaniu języka polskiego z lekcji religii. Podsumowując, w Wielkopolsce w małych i często zapomnianych miejscowościach miały miejsce wielkie historie. Zródła: Kozierowski, Badania nazw.., Szematyzm arch. gnieźń.., Callier, Powiat pyzdrski.., Polska XVIw.., Słownik geogr. Król. Pol..T.XIV, str. 758, Wielkopolski Słownik Biograficzny.., Kwilecki, Ziemiaństwo wlkp..., Księża społecznicy w Wlkp.. i inne. Pozdrawiam.

#74 Użytkownik nie jest zalogowany   Kolejorz_ZG 

  • Użytkownik
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 17.05.2005

Napisano 26.10.2009 - 22:21

Pytanie odnośnie literatury na temat Powstania Wielkopolskiego. Czy ktoś zna kilkuczęściowy "Słownik biograficzny powstańców wielkopolskich" ?? Zawiera biogramy najważniejszych postaci, dowódców itd. czy jest bazą informacji o wszystkich uczestnikach powstania?

#75 Użytkownik nie jest zalogowany   mroczek 

  • Użytkownik
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 14.08.2005

Napisano 31.10.2009 - 11:36

Moi przodkowie też kolonizowali Wielkopolskę po wielkiej zarazie. Przybyli na te ziemie w połowie XVIII wieku i bardzo szybko się spolonizowali. Najstarsze pamiątki rodzinne pochodzą z 1728 roku.Nawet nazwisko zostało spolszczone na ile się dało. Oczywiście znajomość niemieckiego pozostała. Z czasem zaczęto go poczytywać za język wrogów, który należy znać. Pradziadek wyjechał na saksy do Westfalii i tam dał się poznać jako aktywny działacz Rodła. Na tyle dał się Niemcom we znaki że wrócił w rodzinne strony. Jako pędrak widziałem jego zdjęcia w pruskim mundurze i pickelhaubie. Jako człowiek mający spora rodzinę - 12 małych dzieci, nie brał udziału w Powstaniu. Po wkroczeniu Niemców, pradziadek odmówił podpisania volkslisty i cała rodzina została wyrzucona z domu rodzinnego który zajęli okupanci. Dziadek walczył w Kampanii Wrześniowej w bitwie nad Bzurą. Całą wojnę spędził w niewoli - początkowo w stalagu a później na przymusowych robotach.
To tak w skrócie jako poparcie tezy że ci, którzy pokochali ten kraj a przybyli z daleka, potrafili wiele wycierpieć dla niego.

#76 Użytkownik nie jest zalogowany   Pewex 

  • Fanatyk
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 19.01.2005

Napisano 02.11.2009 - 10:21

Poszukuję informacji o takich mieszkańcach Poznania jak:

Aleksander Grandkowski (ur. 1881), przedsiębiorca
Jan Hejka
Edward Baranowski (1908-1992)
Jerzy Barganowski (zm. 1984)

Zadanie może wydać się karkołomne, ale być może ktoś przeglądając jakieś stare kroniki czy słuchając wspomnień dziadków słyszał o tych postaciach. Na chwilę obecną wiem tylko tyle, że wszyscy oni należeli do przedwojennej Korporacji Akademickiej K! Roma która działała w Poznaniu

#77 Użytkownik nie jest zalogowany   TRK 

  • Użytkownik
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 15.03.2006

Napisano 02.11.2009 - 11:03

Wyświetl postUżytkownik Kleszcz dnia 2.11.2009, 12:21 napisał

Poszukuję informacji o takich mieszkańcach Poznania jak:

Aleksander Grandkowski (ur. 1881), przedsiębiorca
Jan Hejka
Edward Baranowski (1908-1992)
Jerzy Barganowski (zm. 1984)

Zadanie może wydać się karkołomne, ale być może ktoś przeglądając jakieś stare kroniki czy słuchając wspomnień dziadków słyszał o tych postaciach. Na chwilę obecną wiem tylko tyle, że wszyscy oni należeli do przedwojennej Korporacji Akademickiej K! Roma która działała w Poznaniu


Zaglądałeś już do Archiwum Państwowego w Poznaniu? Z tego co widzę, znajduję się tam zbiór dotyczący działalności A. Grandkowskiego w latach 1902-1932:
http://baza.archiwa.gov.pl/sezam/index.php...wski&word2=

Użytkownik TRK edytował ten post 02.11.2009 - 14:25


#78 Użytkownik nie jest zalogowany   Kolejorz_ZG 

  • Użytkownik
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 17.05.2005

Napisano 02.11.2009 - 17:54

Przeszukaj Wielkopolską Bibliotekę Cyfrową. Np. w oparciu o księgi adresowe można ustalić, że w 1917 roku A. Grandkowski mieszkał na Wildzie (nie wiem na ile to ważna informacja).

Ogólnie polecam księgi adresowe. WBC posiada zbiory z kilkdziesięciu lat (XIX/XX w.). Jakiś czas temu całą noc spędziłem, szukając na jakich dzielnicach mieszkali pradziadek i prapradziadek, w oparciu o adresy znalazłem ich potencjalnych krewnych (co jest przyczółkiem do dalszego kopania:). Jest to prawdziwa kopalnia wiedzy o dawnym Poznaniu.

Użytkownik Kolejorz_ZG edytował ten post 02.11.2009 - 17:54


#79 Guest_talaga_*

  • Grupa: Guests

Napisano 02.11.2009 - 18:53

Witam. Kolego Kleszcz polecam ten link. Warto zapewne udac się tam osobiście. Pozdrawiam.


Adres: Poznań, Osiedle Bolesława Śmiałego 2/8


http://www.archiwumkorporacyjne.pl/

#80 Użytkownik nie jest zalogowany   ede 

  • Fanatyk
  • Grupa: Zarejestrowani
  • Rejestracja: 08.02.2008
  • Skąd:Poznań

Napisano 04.11.2009 - 00:55

27 grudnia zbliża się powoli, czas pociągnąć wywołany przez talagę temat Powstania Wielkopolskiego. Zacznę od jego syntezy.
Przed rozpoczęciem tematu pragnę tylko przypomnieć, iż w Wielkopolsce mieliśmy 5 powstań, z czego 2 udane. Więcej tutaj.

Przed Powstaniem czyli najdłuższa wojna nowoczesnej Europy
W 1848 roku, po nieudanym powstaniu rozpoczął się proces germanizacji polaków oraz kolonizacji Wielkopolski przez prusaków. Warto podkreślić, że używanie nazwy Wielkie Księstwo Poznańskie w odniesieniu do okupowanej Wielkopolski w okresie zaborówjest błędem. 5 grudnia 1848 gdy w konstytucji Prus zmieniono jego nazwę na Prowincja Poznańska. Tak więc Księstwo Poznańskie trwało jedynie 33 lata, na ponad 100 lat zaborów. Wielkopolanie postanowili zmienić zmienić styl walki z zaborcą. Warto przypomnieć niekorzystny dla nas bilans: na 4 powstania do 1848 roku tylko jedno zwycięskie. Walkę więc miała zastąpić praca organiczna i praca u podstaw: edukacja społeczeństwa i dbanie o jego rozwój ekonomiczny. Okazało się, że w pracy jesteśmy lepsi od Niemców :) W okresie poprzedzającym Powstanie naszym rodakom udało się zbudować nowoczesne społeczeństwo obejmujące wszystkie warstwy społeczne, dla którego praca i nauka były wartościami nadrzędnymi, sposobem na zachowanie swej tożsamości. W odróżnieniu od szarości dzisiejszych czasów, rozwój osobisty, bogacenie się, współdziałanie na gruncie politycznym (tam oczywiście występowało wiele frakcji na przestrzeni tego okresu), ale przede wszystkim gospodarczym i naukowo-edukacyjnym były wartością a nie powodem do szydery czy zazdrości (czego na przykład nie było w pozostałych zaborach, dość zróżnicowanych społecznie). Bardzo streszczając i upraszczając genezę Powstania Wielkopolskiego mieliśmy pieniądze, organizację oraz pewność siebie (wygrana z Hakatą oraz Kulturkampf, gdzie poległ sam Bismarck, twórca Rzeszy Niemieckiej).


Powstanie Wielkopolskie - tuż przed wybuchem
1914-1917 - Mimo trudnych warunków wojennych wzmagał się w tym okresie polski ruch niepodległościowy, którego ważnym elementem były polskie organizacje o charakterze paramilitarnym, takie jak: Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół", skauting i inne. Mimo powołania wielu instruktorów na front, młodzież odbywała szereg ćwiczeń, nierzadko w tajemnicy przed władzami pruskimi. Obok dotychczasowych, mających wieloletnie tradycje walki o utrzymanie polskości, zaczęły powstawać również nowe organizacje. Do takich należała między innymi Polska Organizacja Wojskowa zaboru pruskiego, na czele której stanął Wincenty Wierzejewski.

1918 - Coraz bliższa perspektywa klęski Niemiec uaktywniła polskie działania. Szczególny wpływ na przyspieszenie biegu wydarzeń na terenie zaboru pruskiego miała rewolucja w listopadzie tego roku i podpisanie rozejmu kończącego działania wojenne (11 XI).

11 listopada 1918 - Ujawniła się Straż Obywatelska, organizowana już potajemnie od pewnego czasu. Kilkanaście dni później została przemianowana na Straż Ludową. Równolegle do tego, nadal w konspiracji, tworzyły się polskie organizacje wojskowe.

13 listopada - Jedna z pierwszych i bardziej spektakularnych polskich demonstracji zbrojnych, tzw. „zamach na ratusz". „Było to zorganizowane najście na odbywające się w ratuszu posiedzenie Wydziału Wykonawczego Rady Robotników i Żołnierzy, w którym dotąd dominowali Niemcy. W wyniku akcji udało się usunąć 4 Niemców, a na ich miejsce wprowadzono 4 Polaków zaangażowanych w przygotowania zbrojne: Bohdana Hulewicza, Mieczysława Palucha, Henryka Śniegockiego i Zygmunta Wizę. Dzięki wejściu do Wydziału Wykonawczego, Polacy uzyskali kontrolę nad Komendą Miasta i dowództwem V Korpusu.

Druga połowa listopada i grudzień 1918 - Polskie działania zmierzające do budowy struktur wojskowych przybrały na sile. Jednocześnie przeprowadzono szereg akcji mających na celu zdobycie broni i odpowiedniego sprzętu, między innymi na Urząd Umundurowania i magazyny wojskowe przy Bramie Kaliskiej, skąd zabrano większą ilość broni i amunicji. Zaczęto wydawać również pisemko dla żołnierzy - Polaków pt. „Druh".


Pierwszy okres walk powstańczych - wyzwolenie większej części Wielkopolski (do 8 stycznia 1919)
27 grudnia 1918 - W godzinach popołudniowych w Poznaniu wybuchły walki. Jeden z pierwszych ataków nastąpił na Prezydium Policji. W czasie ataku zginął Franciszek Ratajczak. Polakom udało się opanować również Dworzec Główny, Pocztę, kilka redut systemu fortecznego Poznania. Wybuchły również walki na prowincji. Jednym z pierwszych poległych był Józef Mertka, który padł pod Boczkowem.
Komunikat Naczelnej Rady Ludowej w sprawie wydarzeń poznańskich w dnia 27 grudnia (fragment): „...Wczoraj po południu, aa krótko
przed czwartą, nadciągały do miasta ż koszar na Jeżycach oddziały uzbrojonych żołnierzy niemieckich z 6 pułku grenadierów, w liczbie około 200, z oficerem na czele, śpiewając niemieckie pieśni, wtargnęli do gmachu Naczelnej Rady Ludowej, zrywając tamże sztandary angielskie, amerykański i francuski. W dalszym pochodzie przez św, Marcin, ul, Wiktorii, Berlińską i Plac Wilhelmowski czynili to samo, wdzierając się zwłaszcza na Berlińskiej do domów prywatnych i zrywając tamże z balkonów chorągwie koalicyjne i amerykańskie, i polskie, które deptano nogami. Prowokacyjne zachowanie się gwałtowników niemieckich zwabiło nie przygotowaną na napaść i prowokację ludność polską, która wyległa na ulice. Tymczasem żołnierze niemieccy dotarli do Banku Związku, tu zdarli i znieważyli sztandary angielskie i amerykańskie i tu padł pierwszy strzał do dyrektorów, który na szczęście chybił (...). Gdy mrok zapadał, rozpoczęli żołnierze niemieccy strzelaninę z kierunku Prezydium Policji. Niemcy ustawili tutaj dwa karabiny maszynowe i wśród ogólnego popłochu skonsternowanej ludności rozpoczęli ogień w kierunku „Bazaru", między innymi w okna, gdzie mieszka Paderewski, złożony niemocą po przebytej na okręcie hiszpance (...). Ze strony polskiej zrazu nie odpowiadano, usiłowano dojść do jakiegoś porozumienia i uniknąć krwi rozlewu. Gdy jednak strzały nie ustawały, gdy szereg osób odniosło rany, Straż Ludowa poczęła odpowiadać na strzały i zarządziła środki bezpieczeństwa mające chronić przechodniów (...)
" „Kurier Poznański" nr 298 z 29 XII 1918 r.

28 grudnia 1918 - Dalsze sukcesy Polaków w trakcie walk o Poznań, opanowali oni między innymi cytadelę, redutę Grollmanna, arsenał przy Wielkich Gar-barach. Komisariat NRL mianował tymczasowym naczelnym dowódcą powstania kpt. Stanisława Taczaka.

29 grudnia 1918 - Walki w Poznaniu, natomiast na prowincji wyzwoliły się między innymi takie miejscowości jak Kórnik, Grodzisk, Kiecko, Witkowo, Wielichowo i szereg innych.

30 grudnia 1918 - Doniosły sukces polski w Poznaniu - zdobycie koszar 6 pułku grenadierów. Jednostka ta jeszcze tego samego dnia opuściła Poznań.

31 grudnia 1918 - Wyzwoliły się: Ostrów, Oborniki, Kościan, a w dniach poprzednich między innymi: Śrem, Wągrowiec, Wronki. Początek polskiej ofensywy z Gniezna pod dowództwem Pawła Cymsa w kierunku Kujaw.
Odezwa komendanta okręgu ostrowskiego - 31 grudnia 1918:
„Z dniem dzisiejszym objąłem komendę miasta Ostrowa i powiatu. Rozkazuję co następuje:
1. Wszelką broń i amunicję, znajdującą się pomiędzy ludnością cywilną, należy do 3 stycznia 1919 złożyć za pokwitowaniem w komendanturze miasta. Niewykonanie powyższego rozkazu pociągnie za sobą surowe kary,
2. Zabraniam wszelkich rewizji po domach prywatnych. Rewizje takie odbywać się mogą li tylko za moim przyzwoleniem.
3. Za rabunek i kradzieże będę karał śmiercią.
4. Lokale publiczne należy zamykać o godzinie 9 wieczorem. Napoi alkoholowych nie wolno wydawać.
5. Orły niemieckie należy usunąć do godz. 3 po południu ze wszelkich gmachów.
6. Komendantura miasta znajdować się będzie w dawniejszym kasynie oficerskim.
Marian Modrzejewski porucznik i komendant Okręgu Ostrowskiego."

Zygmunt Wieliczka, „Od Prosny po Rawicz. Wspomnienia z Powstania Wielkopolskiego 1918-1919", Poznań 1931, s. 64.

1-5 stycznia 1919 - Oswobodzenie wielu miejscowości, między innymi: Jarocina, Nakła, Mogilna, Strzelna, Krotoszyna, Kruszwicy, Nowego Tomyśla, Czarnkowa, Miejskiej Górki, Jutrosina, Rawicza, Wolsztyna.

6 stycznia 1919 - Powstańcy zdobyli lotnisko na Ławicy. Tym samym akcja wyzwalania Poznania dobiegła końca. Wybuchły walki pod Czerskiem i Kościerzyną na Pomorzu (Prusach Zachodnich). Powstanie wykroczyło poza teren Wielkopolski.

7 stycznia 1919 - Niemcy zdobyli Chodzież, zajętą dzień wcześniej przez powstańców.

8 stycznia 1919 - Bitwa pod Chodzieżą, powstańcom udało się odbić miasto.
Odzyskano również Czarnków chwilowo zdobyty przez Niemców. Zwycięstwo powstańców pod Slesinem i wyzwolenie Sierakowa. Gen. Józef Dowbor-Muśnicki został mianowany wodzem powstania.


Drugi okres walk powstańczych (8-15 stycznia 1919) - walka o zdobycie kolejnych obszarów i ugruntowanie zdobyczy powstańczych
Gnieźnieńsko - witowski oddział powstańczy po zdobyciu Inowrocławia

9 stycznia 1919 - Powstańcy zostali zmuszeni do opuszczenia Nakła.

10 stycznia 1919 - Walki w południowej Wielkopolsce, w rejonie Leszna, pod Rydzyną i Kąkolewem, zdobycie przez powstańców Sarnowy.

11 stycznia 1919 - Bój o Szubin zakończył się zwycięstwem strony polskiej. Jego znaczenie było duże. W rękach powstańców znalazł się nie tylko Szubin, ale również i Żnin, Łabiszyn, Złotniki. Również w innych rejonach północnej Wielkopolski dała się zauważyć znaczna aktywność strony polskiej. Na zachodzie natomiast miało miejsce niepowodzenie pod Zbąszyniem, a na południu Polacy utracili Sarnowę.
Notatka prasowa o zachowaniu się Niemców podczas walki pod Szubinem:
„Podczas bitwy stoczonej pod Szubinem dopuszczali się żołnierze niemieccy okrucieństw na Polakach. Naoczny świadek opowiada, że Niemcy o rannych żołnierzy polskich nie troszczyli się zupełnie. Z poległych zdzierano mundury i buty, pozostawiając ich tylko w koszuli. Ponieważ nie było opieki lekarskiej, ranni odwiezieni przez obywateli i gospodarzy do miasta padali na ulicy. Pomocy i żywności Niemcy zakazywali udzielać rannym. Jeńców polskich bito kolbami. Odznaczyli się przy tym uzbrojeni urzędnicy kolejowi z Bydgoszczy i żołnierze, którzy odgrażali się, że wszystkich pozabijają.
Potwierdza się także wiadomość, że w Krzyżu wszystkich wojskowych polskich internują. Żywność żołnierzom polskim poodbierano. Kto miał więcej niż jedną koszulę, musiał wszystko oddać. Żołnierze niemieccy głosili cynicznie: Nie walczymy za Ojczyznę, lecz za pieniądze."
„Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł". Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak. Poznań 1983 s. 255.

12 stycznia 1919 - Walki w rejonie Leszna, pod Lipnem.

13 stycznia 1919 - Powstańcy utracili Szamocin.

15 stycznia 1919 - Nieudana operacja powstańcza pod Szamocinem.


Trzeci okres walk powstańczych (16 stycznia -16 lutego 1919) - narastające zagrożenie niemieckie i walka o utrzymanie zdobyczy powstańczych

16 stycznia 1919 - Walki w rejonie Międzychodu. Gen. J. Dowbor-Muśnicki objął funkcję naczelnego wodza.

17 stycznia 1919 - Został ogłoszony pobór do wojska. Pod broń powołano roczniki 1897, 1898 i 1899. Ważny etap w przekształceniu ochotniczych sił powstańczych w regularną Armię Wielkopolską. Gen. J. Dowbor-Muśnicki zwrócił się z odezwą do żołnierzy:
„(...) Do Was zwracam się oficerowie! Zapomnijcie o tej zmorze, która panowała w szeregach armii narodów - ciemięzców, w których nieludzkie obchodzenie się z żołnierzami i pogarda dla niego były systemem. Podobnie stosunki nie mogą mieć miejsca w szeregach Wojsk Polskich. Winniście być nie tylko dowódcami (...), ale też zawsze starszymi, kochającymi i troskliwymi braćmi żołnierzy (...)".

21 stycznia 1919 - NRL ustanowiła tekst roty przysięgi wojsk powstańczych:
„W obliczu Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego ślubuję, że Polsce, Ojczyźnie mojej i sprawie całego Narodu Polskiego zawsze i wszędzie służyć będę, że kraju Ojczystego i dobra narodowego do ostatniej kropli krwi bronić będę, że Komisarzowi Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu i dowódcom, i przełożonym swoim mianowanym przez tenże Komisariat, zawsze i wszędzie posłuszny będę, że w ogóle tak zachowywać się będę, jak przystoi na mężnego i prawego żołnierza-Polaka, że po zjednoczeniu Polski złożę przysięgę żołnierską, ustanowioną przez polską zwierzchność państwową". „Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł". Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak, Poznań 1983, s, 207, 224.

22 stycznia 1919 - Wzmogły się walki na froncie północnym - Niemcy zajęli Potulice. Natomiast na południu powstańcy odnieśli sukces pod Robczyskiem koło Leszna.

23 stycznia 1919 - Skuteczna powstańcza obrona Miejskiej Górki.

25 stycznia 1919 - W wyniku śmiałej akcji siły powstańcze zajęły Kargowę i Babimost.

Uroczysty akt promocji i zaprzysiężenie dowódców wojsk powstańczych na Placu Wolności w Poznaniu dnia 26 stycznia 1919

28 stycznia 1919 - Niemcy podjęli ofensywę na froncie północnym, w rejonie Bydgoszczy i Nakła. W dniach następnych ciężkie walki toczyły się pod Rynarzewem. Powstańcy utracili Szubin.
Sprawozdanie o sytuacji bojowej na froncie północnym (fragmenty):
„(...) Walki toczące się na naszym froncie mają przeważnie charakter partyzancko-pozycyjny. Nieprzyjaciel jest tak samo rozstawiony po wsiach i wzdłuż punktów o wadze strategicznej, częściowo okopany, jak i nasze siły. Naturalne przeszkody jak np. Noteć, tworzą główne podstawy oparcia (...).
Nie można mówić o froncie w znaczeniu frontu np. francuskiego, zabezpieczonego drutem kolczastym, zasiekami, rowami itp. Jednakże front faktycznie istnieje, tu i ówdzie są sztuczne umocnienia, zależnie od terenu i wagi (...).Głównym wrogiem jest „Heimatschutz". Są to słabo zorganizowane oddziały, które formują się zwykle wokół kilku pozbawionych bytu dawnych pruskich oficerów liniowych, z materiału ludzkiego zwabionego łatwym i wysokim żołdem, do 30 mk dziennie (...).
Niekarne to wojsko nie ma żadnych form uczciwości żołnierskiej, walczy środkami barbarzyńskimi, dobija rannych lub pastwi się nad nimi. Strzelają kulami dum-dum, obdzierają jeńców z odzieży i bielizny. Drugi wróg to zorganizowani urzędnicy kolejowi, funkcjonariusze drobnych urzędów oraz koloniści. Ostatni są przeciwnikami, których lekceważyć nie można, gdyż są doskonale uzbrojeni, mają dużo poukrywanej amunicji i walczą podstępnie (...)."
, „Kurier Poznański", nr 27 z 2 II 1919.

3 lutego 1919 - Rozwijająca się pomyślnie ofensywa niemiecka na północy za łamała się. Wróg został wyparty za Noteć. Powstańcy odbili Rynarzewo i odnieśli zwycięstwo pod Kcynią. W dniu następnym odzyskano Szubin.

4 lutego 1919 - Działania zaczepne na południu. Powstańcy dotarli do przed mieść Rawicza, jednak zostali odparci. Ciężkie walki na tym odcinku toczyły się również w następnych dniach. Niemiecki samochód pancerny zdobyty dnia 7 lutego 1919 przez Kompanię Rogozińską pod dowództwem Wiktora Skotarczaka

7 lutego 1919 - Ciężkie walki o Kolno, które przechodziło z rąk do rąk. Komisariat NRL mianował 122 podoficerów Polaków z byłej armii pruskiej na stopień podporucznika.

9 lutego 1919 - Na zachodzie w rejonie Trzciela powstańcy odparli niemieckie natarcie.

10 lutego 1919 - Odparcie natarcia niemieckiego pod Rawiczem.

12 lutego 1919 - Natarcie niemieckie przy wsparciu pociągów pancernych na Kargowę i Babimost odniosło sukces. Atak niemiecki został powstrzymany pod Kopanicą.

14 lutego 1919 - Niemcy przenieśli siedzibę naczelnego dowództwa do Kołobrzegu, co świadczyło o planach ofensywy przeciwko Wielkopolsce.

16 lutego 1919 - W Trewirze został przedłużony rozejm Niemiec z państwami Ententy. Obejmował on również front wielkopolski. Tym samym armia powstańcza została uznana za wojsko sprzymierzone.

Fragmenty układu o przedłużeniu rozejmu - Trewir 16 lutego 1919
„(...) Niemcy powinni niezwłocznie zaprzestać wszelkich działań ofensywnych przeciwko Polakom w Poznańskiem i we wszystkich innych okręgach. W tym celu zabrania się wojskom niemieckim przekraczania następującej Unii: dawna granica Prus Wschodnich i Prus zachodnich z Rosją aż do Dąbrowy Biskupiej, następnie zaczynając od tego punktu linii na zachód od Dąbrowy Biskupiej, na zachód od Nowej Wsi Wielkiej, na południe od Brzozy, na północ od Szubina, na północ od Kcyni, na południe od Szamocina, na południe od Chodzieży, na północ od Czarnkowa, na zachód od Miał, na zachód od Międzychodu, na zachód od Zbaszynia, na zachód od Wolsztyna, na północ od Leszna, na północ od Rawicza, na południe od Krotoszyna, na zachód od Odolanowa, na zachód od Ostrzeszowa, na północ od Wieruszowa, a następnie aż do granicy śląskiej." „Sprawy polskie na konferencji pokojowej w Paryża w 1919 T, Dokumenty i materiały" T. 1, Warszawa 1965, s. 385.


Niespokojny rozejm i pokój (16 lutego - styczeń 1920)
17 lutego 1919 - Mimo rozejmu pod Rynarzewem, nad Notecią i pod Nową Wsią Zbąską zacięte walki.

18 lutego 1919 - Powstańcy pod Rynarzewem zdobyli niemiecki pociąg pancerny. Do końca lutego - Starcia zbrojne pod Margoninem, Bydgoszczą, Chodzieżą, Nakłem, Kępnem, Krotoszynem, Ostrzeszowem.

9 marca 1919 - Kompania ochotnicza powstańców wyruszyła do Małopolski w celu walki z Ukraińcami.

24 kwietnia 1919 - Dalsza rozbudowa armii powstańczej. Komisariat NRL powołał pod broń roczniki 1891, 1892, 1893, 1894, 1901.

30 maja 1919 - Straż Ludowa została przekształcona w Obronę Krajową.

6 czerwca 1919 - Starcia w rejonie Bydgoszczy.

18 czerwca 1919 - Walki pod Rynarzewem.

28 czerwca 1919 - Niemcy podpisały traktat wersalski, w wyniku którego do Polski powróciła - z wyjątkiem skrawków prawie cała Wielkopolska. Czyn zbrojny Wielkopolan zakończył się sukcesem.
Czynniki, korę wpłynęły na sukces armii powstańczej w ocenie gen. J. Dowbor-Muśnickiego (fragment memoriału):
„(...)1. Znajdowanie się władzy zwierzchniej w rękach Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej, która pragnąc mieć wojsko silne i dobre, nie szczędziła środków materialnych na potrzeby wojska, pozostawiając Dowództwu zupełną swobodę działania w sprawach organizacyjnych i operacyjnych (...).
2. Dobry wybór oficerów fachowców, starszych dowódców postawionych na czele poszczególnych rodzajów wojsk i jednostek bojowych.
3. Doskonale wyćwiczony stary żołnierz z armii niemieckiej jako instruktorzy.
4. Sprawna organizacja gospodarki wojskowej, uczciwie i sumiennie spełniającej swe ważne zadania zaopatrywania żołnierza, nigdy nie dającej powodów do narzekania i niezadowolenia żołnierzy.
5. Jednolitość składu formacji: żołnierze wszyscy tylko poznańczycy Polacy, oficerowie także, z nielicznymi wyjątkami (na ogólną liczbę 1150 oficerów tylko 181 z byłego I Korpusu i armii rosyjskiej, 18 z armii austriackiej, a 939 z byłej armii niemieckiej).
6. Zupełne niedopuszczenie do jakiejkolwiek polityki, intryg lub nadużyć w armii, co było możliwe tylko dzięki zupełnemu nieprzyjmowaniu elementów niepolskiego pochodzenia.
7. Szeroki współudział i zainteresowanie miejscowego patriotycznego społeczeństwa w sprawach formacji wojskowych, w których prądy lewicowe nie odgrywają żadnej roli, jego moralne i materialne poparcie znacznie ułatwiło robotę dowództwu.
8. Dobrze postawiona robota kulturalno-oświatowa w formacjach w duchu czysto narodowym zjednoczyła dążenia wszystkich do jednego celu - miłości i dobra ojczyzny. (...)"
„Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Wybór źródeł". Wybór i opracowanie Antoni Czubiński i Bogusław Polak, Poznań 1983, s. 345-346.

1 lipca 1919 - Ogień artylerii na froncie wielkopolskim.

2 lipca 1919 - Niemcy pod Kąkolewem koło Leszna zabili dwóch polskich oficerów.

II półrocze 1919 - Mimo podpisania traktatu pokojowego na linii frontu wielkopolskiego dochodziło jeszcze do sprowokowanych przez Niemców zajść.

10 stycznia 1920 - W życie wszedł traktat wersalski, na mocy którego armia powstańcza miała przejąć Pomorze oraz te miejscowości Wielkopolski, które do tej pory pozostawały w rękach niemieckich, np. Leszno i Rawicz.

13 stycznia 1920 - Dowództwo frontu wielkopolskiego wydało rozkaz do rozpoczęcia przejmowania zajmowanych dotąd przez Niemców terytoriów.

17 stycznia 1920 - Początek akcji przejmowania.

8 marca 1920 - Likwidacja frontu wielkopolskiego - koniec ery Powstania Wielkopolskiego.


Podsumowanie
Ch.. w d..pę Piłsudskiemu. Powstanie odniosło sukces dzięki determinacji oraz organizacji Wielkopolan (choć samo powstanie wybuchło o kilka miesięcy wcześniej niż planowano), lobby politycznemu przede wszystkim w postaci Romana Dmowskiego oraz Ignacego Padarewskiego oraz przychylności Francuzów (Anglicy na ten przykład ubzdurali sobie wolne miasto Gdańsk).

Warto jeszcze odnotować, że żołnierze Armii Wielkopolskiej brali udział w walkach o Lwów oraz w wojnie bolszewickiej, podczas której to mieli moim skromnym zdaniem większy wpływ na "cud nad Wisłą" niż marszałek Józef, ale to już inna rozkminka.


Źródła:
http://www.powstanie...p?menu=historia
http://pl.wikipedia....e_wielkopolskie

Użytkownik ede edytował ten post 06.11.2009 - 15:58


  • 9 stron +
  • « Pierwsza
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych